Reperowane alufelgi nie na niemieckie drogi

Niemcy słyną nie tylko z produkcji wysokiej jakości felg aluminiowych, mają również bardzo rygorystyczne przepisy odnośnie ich użytkowania. Od dawna nie do pomyślenia jest, by auto poruszało się po niemieckich drogach na felgach, które nie posiadają odpowiednich certyfikatów potwierdzających zgodność ich parametrów montażowych pod dany pojazd. Do tego teraz za naszą zachodnią granicą doszły przepisy zakazujące użytkowania obręczy aluminiowych, które zostały poddane renowacji, gdzie nastąpiła ingerencja w ich budowę jak prostowanie, czy spawanie.

Można się zastanawiać, czy te przepisy to dbałość o bezpieczeństwo, czy nadmierna ostrożność. Jedno jest pewne, alufelga naprawiana nigdy nie będzie miała swojej fabrycznej trwałości. Statystycznego Niemca stać na zakup nowych obręczy. U nas natomiast uwidoczni się inne zjawisko. Wycofywane z niemieckiego rynku felgi mające jakieś defekty będą trafiały szerokim strumieniem do naszego kraju. Po pobieżnej naprawie będzie je można kupić po tzw. okazyjnych cenach. Ze względu na to, że w takiej procedurze najważniejszy będzie szybki zarobek, trudno spodziewać się, że oferowane w drugim obiegu koła będą solidnie naprawiane. Dlatego kierowcy chcący kupić "używki" powinni od tej pory jeszcze skrupulatniej przyglądać się oferowanemu in towarowi. Jeśli handlarz chce nam sprzedać bardzo dobrze zachowane felgi po super atrakcyjnej cenie i do tego przyznaje że przywiózł je zza naszej zachodniej granicy, powinna się od razu zapalić kontrolka ostrzegawcza. Sprzedający nie jest raczej pracownikiem PCK. W oferowanej nam cenie musi mieć jeszcze uwzględniony spory zarobek, więc jak to możliwe że nabył je w cenie złomu? Czy aby na pewno te felgi nie nadają się już tylko na złom?

 

wygięty rant felgi aluminiowej