Oponiarski no limit

Nowa generacja opon przeznaczonych do sportowych aut nie ma indeksu prędkości, a jedyne ograniczenie to moc silnika samochodu. Dobrym przykładem jest tu Pirelli P Zero Rosso.

Na czym polega niezwykłość opon o nielimitowanym indeksie prędkości?

 

                   

 

Zmieniają się samochody, muszą zmieniać się także opony. Oprócz dużych wytrzymałości zaczęto od nich wymagać także komfortu, cichej pracy, a przede wszystkim doskonałej przyczepności na suchej oraz mokrej nawierzchni. Przykładowo, z myślą o najszybszych samochodach Pirelli stworzyło system P Zero, w którym opony na przedniej osi mają inną rzeźbę bieżnika niż na tylnej.

 

Podczas produkcji zautomatyzowany system Flexi umożliwia stałą kontrolę napięcia materiału opasującego karkas opony. W efekcie uzyskuje się idealne toczenie opony oraz lepszą jej przyczepność. Dzięki zastosowaniu lżejszej o 20 proc. taśmy stalowej o podwyższonej wytrzymałości masa opony jest mniejsza, napięcia toczenia są bardziej równomiernie rozłożone, opona ma większe możliwości „wybierania" nierówności jezdni. Ponadto dzięki opracowaniu nowej rzeźby bieżnika (wzór wielopierścieniowy) w dwóch wersjach: asymetrycznej i kierunkowej, udało się nie tylko zwiększyć przyczepność opony, ale także radykalnie zmniejszyć hałas powstający podczas toczenia.

 

Rzeźba bieżnika składa się z centralnego użebrowania „semi-slick" gwarantującego przyczepność podczas przyśpieszania, a zewnętrzne bloki bieżnika zapewniają maksymalne trzymanie na suchej nawierzchni. Wewnętrzny segment obwodowy odprowadza wodę podczas jazdy na mokrej nawierzchni.

 

Podczas jazd testowych na torze pokrytym kilku metrową warstwą wody auta z najnowszymi Pirelli P Zero umożliwiały wyhamowanie z "setki" do zera na odcinku krótszym średnio o 1,5 do 2 metrów, niż takie same auta „obute" w opony tej samej klasy innych firm. Pomiary wykonywane były wielokrotnie na profesjonalnej aparaturze służącej do pomiarów opóźnień podczas hamowania (tzw. piąte koło połączone z komputerem), auta były takie same, nie mogło być więc mowy o przypadkowości.